Zazwyczaj nieobecny
Kiedy wróciłam do tego co napisałam uświadomiłam sobie, że właściwie 7-8 lat mojego życia opisałam bez obecności taty. Przekonanie, że pracował dużo nosiłam w sobie przez lata, natomiast pracował w systemie 8 godzinnym na kopalni przez większość czasu, czyli etatowy standard. Jako mała dziewczynka lgnęłam do niego, gdy majsterkował, gdy spawał. Jest takie zdjęcie, gdy jesteśmy na wakacjach w Otmuchowie a ja leżę koło niego na materacu. Lubię to zdjęcie, pokazuje fizyczną bliskość jakiej mieliśmy niewiele. Tata zawsze wydawał mi się obcy, jak nieznajomy nocujący w Twoim domu, nieznajomy z którym na dodatek kontakt jest słaby, więc trochę się krępujesz, trochę wstydzisz. Pamiętam, że jako dziecko zasypiałam tylko wtedy gdy wracał do domu, słyszałam klucz w drzwiach i z automatu "pyk" spałam. Dziś myślę, że było to jakaś namiastka poczucia bezpieczeństwa, bo wszystkie trudne dla mnie sytuacje działy się gdy nie było go w domu. Nie wiem czy mógł domyślać się, c...
.jpg)

